Nawigacja

kolonie dla dzieci

kolonie dla dzieci

Ciekawe miejsca
kolonie dla dzieci

kolonie dla dzieci -

i ponownie wkroczyli w przytłaczającą ciemność. Z sercem podchodzącym mu pod gardło, Harry otworzył oczy. Stali trzymając się za ręce na pokrytej śniegiem ulicy, pod ciemnoniebieskim niebem, na którym już słabo migotały pierwsze gwiazdy. Wiejskie domki stały po obu stronach wąskiej drogi, Bożonarodzeniowe dekoracje błyszczały w ich oknach. Niedaleko przed nimi, światło złotych latarni ulicznych wskazywało centrum wioski. “Cały ten śnieg!” Hermiona szepnęła pod płaszczem. “Dlaczego nie pomyśleliśmy o śniegu? Po wszystkich naszych zabezpieczeniach, zostawimy ślady! Będziemy musieli się ich pozbyć — idź przodem, ja to załatwię—” Harry nie chciał

wkraczać do wioski jak koń w pantomimie, starając się pozostać w ukryciu, magicznie zacierając za sobą ślady. “Zdejmijmy Pelerynę,” powiedział Harry, a kiedy zobaczył ją przestraszoną dodał, “Och, daj spokój, nie wyglądamy jak my, a w pobliżu nikogo nie ma.” Schował Pelerynę pod kurtką i dalej posuwali się do przodu niestrudzenie, lodowate powietrze kłuło ich twarze, w miarę jak mijali kolejne domki. Każdy z nich mógł być tym, w którym James i Lily kiedyś mieszkali albo gdzie mieszka teraz Bathilda. Harry przyglądał się drzwiom wejściowym, zaśnieżonym dachom i oblodzonym gankom,

kolonie dla dzieci zastanawiając się, czy pamiętał którykolwiek z nich, wiedząc głęboko w środku, że to niemożliwe, że miał ledwie ponad rok, kiedy opuścił to miejsce na zawsze. Nie był nawet pewien, czy będzie w stanie zobaczyć dom w ogóle; nie wiedział, co działo się, gdy podlegający czarowi Fideliusa umierali. Wtedy mały pas ruchu, wzdłuż którego szli, zakręcił w lewo i ukazał się im niewielki plac będący centrum wioski. Otoczone dookoła kolorowymi światłami, w centrum było coś, co wyglądało jak pomnik wojenny, częściowo zasłonięty przez przewróconą wiatrem choinkę. Znajdowało się

tam kilka sklepów, urząd pocztowy, pub i mały kościół, którego witraże świeciły kryształowo-jasnym światłem poprzez plac. Śnieg był tutaj przydeptany, twardy i śliski w miejscach, gdzie ludzie chodzili po nim cały dzień. Mieszkańcy mijali się przed nimi, ich sylwetki lekko oświetlone przez latarnie. Słyszeli urywki śmiechu i muzyki, gdy drzwi pubu otwierały i zamykały się; Następnie usłyszeli, jak rozpoczęły się kolędy wewnątrz małego kościoła. “Harry, myślę, że jest Wigilia!” powiedziała Hermiona. “Jest?” Stracił rachubę czasu; nie widzieli gazety od tygodni. “Jestem pewna, że tak,” powiedziała Hermiona, spoglądając na kościół. “Oni...

oni tam będą, obozy nieprawdaż? Twoja mama i tata? Widzę za nim cmentarz.” Harry poczuł dreszczyk czegoś, co było silniejsze od podekscytowania, czegoś bardziej jak lęk. Gdy już był tak blisko, zastanowił się, czy nadal chce ich zobaczyć. Być może Hermiona wiedziała, jak on się czuje, ponieważ złapała go za rękę i po raz pierwszy zaczęła prowadzić, ciągnąc go do przodu. Jednak w połowie placu stanęła całkowicie. “Harry, spójrz!” Wskazywała na pomnik wojenny. Przemienił się gdy go mijali. Zamiast obelisku pokrytego nazwiskami, stał posąg trzech osób: mężczyzny z niepoukładanymi włosami

i w okularach, kobiety z długimi włosami i miłą, ładną twarzą i chłopczyka siedzącego na rękach jego matki. Śnieg leżał na ich głowach, jak puszyste, białe czapki. Harry podszedł bliżej, wpatrując się w twarze jego rodziców. Nigdy nie wyobrażał sobie, że będzie tu posąg... Jak dziwnym było zobaczenie siebie wyrzeźbionego w kamieniu, szczęśliwe dziecko bez blizny na jego czole... “Chodźmy” powiedział Harry, kiedy się już napatrzył i skierowali się znów w stronę kościoła. Gdy przechodzili przez ulicę, obejrzał się przez ramię; posąg obrócił się w pomnik wojenny. Śpiew stał się

obozy -

Nawigacja

obozy

obozy

Ciekawe miejsca
obozy