imprezy firmowe -
stwierdziło, że nastąpi znaczna inflacja i w najbliższym czasie będzie bacznie zwracać uwagę na poziom cen. Niemniej jednak stwierdzono spadek niepewności wobec nowego pieniądza, zauważalny szczególnie u lepiej wykształconych ludzi. Niezależnie jednak od poziomu wykształcenia 94 % mieszkańców spodziewało się uproszczenia podróży zagranicznych, przez brak potrzeby wymiany waluty6.
Opinia badanych co do oceny ogólnogospodarczej sytuacji po wprowadzeniu euro przedstawiała się następująco:
Na pytanie w jaki sposób ukształtuje się osobista sytuacja finansowa, badani udzielili odpowiedzi:
Z badań Instytutu Nauk Społecznych Uniwersytetu w Hamburgu dotyczących znajomości euro prowadzonych w 2001 roku wynikało
ponadto, że ponad 70 % mieszkańców miasta przelicza markę na euro w relacji 1:2 (właściwy kurs – 1 € = 1,95583 DM). 22 % mieszkańców uznało, że na zakupy będzie brać tablice przeliczeniowe, a 20 % będzie korzystać z kalkulatorów przeliczających markę na nową walutę7.
Jednak przeprowadzone przez niemiecki Instytut Demoskopii w grudniu 2001 badania wykazały, że 73 % mieszkańców Hamburga nie ma zaufania do euro, a aż 71 % wolałoby zostać przy starej walucie – marce8.
1 stycznia 2002
Z dniem 1 stycznia 2002 rozpoczął się końcowy etap integracji gospodarczo
– walutowej. Na parę dni przed Bożym Narodzeniem 2001 przed bankami ustawiały się długie kolejki oczekujących, którzy w zamian za jeden banknot 20 DM otrzymywali w małych plastikowych woreczkach świeżo wybite monety, tzw. „Starter Kits”, które były jednym z najczęściej dawanych prezentów bożonarodzeniowych.
Wprawdzie pożegnaniu marki towarzyszyła pewna nostalgia, jednak społeczeństwo miasta z niecierpliwością oczekiwało chwili wprowadzenia nowego pieniądza. Ocenia się, że po dwóch tygodniach stycznia euro wyparło całkowicie z portfeli starą markę. Proces przyspieszony został także przez sklepy i banki, w których można było jeszcze wprawdzie płacić
starym imprezy firmowe pieniądzem, jednak reszta wydawana była zawsze w nowym.
Problem cen
Jednym z największych problemów przysporzonych mieszkańcom Hamburga okazały się ceny w sklepach. Aspekt ten zauważony został jeszcze w roku 2001, kiedy to wprowadzono nakaz informowania klientów co do cen artykułów zarówno w marce, jak i w euro. Już sam ten fakt przyczynił się do licznych nieporozumień między sprzedawcami i klientami. Klienci nie zwracając dokładnej uwagi – przekonani, że cena produktu podana jest w markach – przy kasie dowiadywali się, że cena podana jest w euro, więc
zobowiązani są zapłacić niemal dwukrotnie więcej9.
Kolejnym problemem dla ludności okazało się już samo przeliczenie cen na euro. Handlowcy zobowiązali się do nie podnoszenia cen towarów i przeliczania marek na euro zgodnie z podanym kursem wymiany. 16 maja 2002 Centrala Konsumentów w Hamburgu podała jednak 115 przykładów produktów (wybranych spośród setek innych przykładów), których ceny wzrosły niekiedy nawet o kilkanaście procent (porównanie cen stycznia 2002 do grudnia 2001)10.
Szczególnym świadectwem wzrostu cen mogą być także produkty, których wcześniejsze ceny w markach miały kusić klientów do zakupu i sugerować niższą
cenę. Przykładem może być tu kupno suszarki do włosów w sieci sklepów Woolworth. Cena tego produktu wynosiła przed wprowadzeniem euro (koniec 2001) 29,99 DM. Sprzedawca chcąc zachować konwencję ustalania cen wyznaczył jej poziom na 15,99 €, co w przeliczeniu na marki stanowi 31,27 DM i dało wzrost ceny produktu o ok. 4 %. Podwyżki cen zanotowano nawet w przypadku opłat skarbowych (mimo że to właśnie rząd obiecał utrzymanie poziomu cen).
Ze wskaźników makroekonomicznych przedstawionych przez niemiecki Główny Urząd Statystyczny wynika, że inflacja dla Niemiec wyniosła w kwietniu 2002 w porównaniu z
-
|