kolonie dla dzieci

kolonie dla dzieci

Ciekawe miejsca
kolonie dla dzieci

Nawigacja

kolonie dla dzieci -

Zauważył cię? - spytał Gariona. - Nie. Zobaczyłem go pierwszy i schowałem się w cieniu. Spotkał się z kimś i chyba dał mu jakieś pieniądze. Ten drugi miał miecz - opisał pokrótce całe zdarzenie. - To zmienia sytuacje - stwierdził Wilk. - Rankiem wyjedziemy chyba wcześniej, niż planowaliśmy. - Nietrudno będzie przekonać Brilla, żeby przestał się nami interesować - wtrącił Durnik. - Mógłbym go poszukać i parę razy przyłożyć mu w głowę. - Pociągająca myśl - uśmiechnął się Wilk. - Ale chyba lepiej wymknąć się z miasta wcześnie rano. Nie będzie wiedział, że tu byliśmy. Nie mamy czasu na walki

z każdym, kto stanie nam na drodze. - Chciałbym jednak przyjrzeć się bliżej temu Sendarowi z mieczem - oświadczył Silk wstając. - Jeśli się okaże, że nas śledzi, wolę wiedzieć, jak wygląda. Nie lubię, kiedy jadą za mną obcy. - Dyskretnie - ostrzegł Wilk. - Czy kiedykolwiek nie byłem dyskretny? - zaśmiał się Silk. - To nie potrwa długo. Powiedziałeś, że gdzie jest ta karczma, Garionie? Chłopiec powtórzył wskazówki. Silk kiwnął głową. Oczy mu błyszczały, a czubek nosa drżał z podniecenia. Szybko przeszedł przez salę i zniknął wśród chłodnej nocy. - Zastanawiam się - mruknął Barak. - Jeśli tak dokładnie nas kolonie

dla dzieci pilnują, może lepiej porzucimy te wozy i męczące przebrania, kupimy dobre konie i pełnym galopem ruszymy do Muros? - Nie przypuszczam, by Murgowie dokładnie wiedzieli, gdzie jesteśmy - pokręcił głową Wilk. - Brill mógł tu trafić z jakimś innym łajdackim zleceniem. Ucieczka przed cieniem nie ma sensu. Lepiej spokojnie jechać dalej. Nawet jeśli Brill wciąż pracuje dla Murgów, wolę wymknąć się po cichu i niech nas szukają w całej środkowej Sendarii. - Wstał. - Pójdę na górę i opowiem Pol, co się stało. - Dalej mi się to nie podoba - burknął ponuro Barak. Siedzieli w

milczeniu, czekając na powrót Silka. Płomień głośno strzelił w górę i Garion drgnął. Gdy tak siedział, zdał sobie sprawę, że bardzo się zmienił od wyjazdu z farmy Faldora. Wtedy wszystko wydawało się łatwe, a świat był wyraźnie podzielony na przyjaciół i wrogów. Teraz jednak zaczął dostrzegać złożoności, których istnienia nawet nie podejrzewał. Stał się ostrożny i nieufny, częściej słuchał tego wewnętrznego głosu, który doradzał czujność lub wręcz podstęp. Nauczy! się nie wierzyć pozorom. Przez chwilę żałował dawnej niewinności, lecz oschły głos poinformował go, że to dziecinny żal. Po chwili pan Wilk zszedł na dół i usiadł

przy obozy nich. Silk wrócił mniej więcej pół godziny później. - Zdecydowanie nieprzyjemny typ - oznajmił, stając przy ogniu. - Moim zdaniem to zwykły rzezimieszek. - Brill szuka ludzi na własnym poziomie - stwierdził Wilk. - Jeśli pracuje dla Murgów, wynajmuje pewnie różnych łotrów, żeby nas śledzili. Sądzę jednak, że będą się rozglądać za czworgiem pieszych, nie za sześciorgiem ludzi na wozach. Jeśli dostatecznie wcześnie wyjedziemy z Winoldu, powinniśmy zniknąć im z oczu. - Durnik i ja będziemy trzymać wartę - oświadczył Barak. - Niezły pomysł. Spróbujemy wyruszyć koło czwartej nad ranem. Zanim wstanie słońce, chcę mieć ze trzy, cztery

mile między nami a tą wioską. Tej nocy Garion nie mógł zasnąć. Gdy mu się w końcu udało, dręczył go koszmar człowieka w kapturze, który go ścigał z okrutnym mieczem bez końca po mrocznych, Wąskich uliczkach. Kiedy Barak budził wszystkich, chłopiec czuł piasek w oczach i głowa mu ciążyła po niespokojnej nocy. Zanim ciocia Pol zapaliła świecę, starannie zamknęła okiennice. - Będzie zimno - stwierdziła, rozwijając tobołek, który l Garion przyniósł z wozu. Wyjęła parę grubych wełnianych pończoch i zimowe buty wyścielane wełną. - Włóż to - poleciła chłopcu. - I swój gruby płaszcz. - Nie jestem już dzieckiem, ciociu

obozy -

Nawigacja

obozy

obozy

Ciekawe miejsca
obozy