kremy z filtrem

kremy z filtrem

zmarszczki

zmarszczki

Nawigacja

Ciekawe miejsca
kremy z filtrem
lipogen
zmarszczki

lipogen

lipogen

kremy z filtrem - zmarszczki - lipogen -

na migotanie ognia, odbijane przez setki wypolerowanych garnków, noży i łyżek z długimi uchwytami, wiszących na kołkach wzdłuż wyszorowanych do białości ścian. Zapadał wtedy w sen, w doskonałym pokoju i harmonii z całym otaczającym go światem. Kuchnią i wszystkim, co się w niej działo, niepodzielnie władała ciocia Pol. Zdawało się, że potrafi jakoś znaleźć się we wszystkich miejscach równocześnie. Ostatnie dotknięcie, poprawiające gęś w brytfannie, zgrabnie kształtujące rosnący chleb czy garnirujace dymiącą jeszcze, świeżo wyjętą z piekarnika szynkę, zawsze należało do niej. Choć w kuchni pracowali także inni, żaden bochenek, gulasz, zupa, pieczeń l kremy

z filtrem czy jarzyna nie mogły być gotowe, jeśli choć raz nie dotknęła ich ciocia Pol. Wyczuwała smakiem, węchem czy jakimś wyższym zmysłem, czego wymaga każde danie, i niedbałym na pozór ruchem dodawała przypraw z glinianych dzbanuszków. Sprawiała wrażenie, że otacza ją magiczna aura, że dysponuje wiedzą i mocą większą niż zwykli ludzie. Ale nawet wtedy, gdy była najbardziej zajęta, zawsze dokładnie wiedziała, gdzie jest Garion. W samym środku klejenia pierogów, ozdabiania ciasta czy zszywania świeżo nadzianego kurczaka potrafiła wyciągnąć nogę i nie patrząc nawet pod stół, kostką lub piętą odsunąć go spod czyichś

stóp. Kiedy zmarszczki trochę urósł, zaczął traktować to jak rodzaj gry. Pilnował, kiedy będzie zbyt pochłonięta pracą, by go zauważyć, a wtedy ze śmiechem biegł na swych mocnych, krótkich nóżkach do drzwi. Ale ona zawsze go doganiała. Wtedy śmiał się jeszcze głośniej, zarzuca! jej ramiona na szyję i całował, po czym wracał na miejsce i czekał na kolejną okazję. W tamtych latach był przekonany, że ciocia Pol jest najważniejszą i najpiękniejszą kobietą na świecie. Przede wszystkim była wyższa od innych kobiet z farmy - niemal tak wysoka jak mężczyzna. Zawsze miała poważną, surową nawet minę -

chyba lipogen że zwracała się do niego. I długie, bardzo ciemne, prawie czarne włosy - z wyjątkiem jednego pasemka nad lewą brwią, które było białe jak świeży śnieg. Wieczorem, gdy układała go w małym łóżeczku, stojącym przy jej własnym, w ich niedużym pokoiku nad kuchnią, wyciągał rękę i dotykał tego białego pasemka. Uśmiechała się i gładziła jego twarz ciepłą dłonią. Wtedy zasypiał spokojnie wiedząc, że jest obok, że go pilnuje. Farma Faldora leżała w środkowej części Sendarii, okrytego mgłami królestwa, ograniczonego od zachodu Morzem Wiatrów, a od wschodu Zatoką Cherek. Jak inne farmy w owym szczególnym

czasie neoglis i miejscu, gospodarstwo nie było jednym czy dwoma budynkami, a raczej zespołem solidnych szop, stodół, kurników i gołębników, ustawionych wokół centralnego podwórca z okazałą bramą od frontu. Z galerii na piętrze wchodziło się do pokoi, dużych lub całkiem maleńkich, gdzie mieszkali robotnicy, którzy orali, siali i plewili szerokie pola za murami. Sam Faldor zajmował pokoje w kwadratowej wieży nad główną jadalnią, gdzie jego ludzie zbierali się trzy razy dziennie - podczas żniw nawet cztery - by ucztować przy hojnych darach kuchni cioci Pol. Jednym słowem, było to całkiem szczęśliwe i spokojne miejsce. Farmer

Faldor emolium był dobrym panem. Wysoki, poważny, z długim nosem i jeszcze dłuższą szczęką, rzadko się śmiał czy choćby uśmiechał. Był jednak zawsze uprzejmy dla swych ludzi i zdawało się, że bardziej mu zależy na ich zdrowiu i dobrobycie niż na wyciskaniu z nich ostatniej kropli potu. Na swój sposób przypominał raczej ojca niż zarządcę sześćdziesięciu kilku osób, żyjących na jego włościach. Jadał razem z nimi - co było niezwykłe, gdyż wielu farmerów z okolicy trzymało się z dala od robotników - a jego obecność u szczytu głównego stołu w jadalni wywierała uspokajający wpływ

neoglis - emolium -

Nawigacja

Ciekawe miejsca
neoglis
emolium

emolium

emolium

neoglis

neoglis