Nawigacja

Ciekawe miejsca
programy partnerskie

programy partnerskie

programy partnerskie

programy partnerskie -

jej spojrzeniem wyszedł pospiesznie. Wziął z szopy łopatę i wiadro, potem kręcił się przy drzwiach kuchni. Podsłuchiwanie nie było, naturalnie, szlachetnym uczynkiem, a w Sendarii uważano je za dowód najgorszego wychowania. Jednak Garion już dawno się przekonał, że ile razy musi wyjść, rozmowa zawsze okazuje się nadzwyczaj ciekawa i na ogół dotyczy jego osoby. Przez chwilę zmagał się z własnym sumieniem, ale ponieważ nie widział w tym postępowaniu nic naprawdę złego - pod warunkiem, że nikomu nie powtórzy tego, co usłyszał - sumienie szybko oswoiło się z wyrzutami. l Garion miał świetny słuch, trwało jednak dobrą chwilę, zanim rozpoznał wśród

kuchennych hałasów dwa znajome głosy. - Przecież nie zostawi śladów - mówiła ciocia Pol. - Nie musi - odparł Wilk. - Ten przedmiot sam zostawi wyraźny trop. Potrafię nim podążać równie łatwo, jak lis potrafi wyczuć zapach królika. - Gdzie to zabierze? - Któż może wiedzieć? Jego umysł jest dla mnie zamknięty. Sądzę, że ruszy na północ, do Boktoru. To najkrótsza trasa do Gar og Nadrak. Wie, że będę go ścigał, więc zechce jak najszybciej dotrzeć do krainy Angaraków. Kradzież na nic się nie zda, póki obiekt pozostanie na zachodzie. - Kiedy to się stało? - Cztery tygodnie temu. - Mógł już dotrzeć do królestw Angaraków. - programy

partnerskie Nie sądzę. To bardzo daleko. Ale jeśli nawet, muszę ruszyć za nim. Potrzebuję twojej pomocy. - Jak mogę stąd odjechać? - spytała ciocia Pol. - Muszę pilnować chłopca. Ciekawość Gariona stawała się prawie nie do opanowania. Podszedł bliżej drzwi. - Chłopak jest tu bezpieczny - stwierdził Wilk. - To pilna sprawa. - Nie - sprzeciwiła się ciocia Pol. - Nawet to miejsce nie jest pewne. W Dzień Zarania przyjechał tu Murgo i pięciu Thullów. Udawał kupca, ale dopytywał się o starca i chłopca imieniem Rundorig, którzy parę lat temu byli w Górnym Gralt. Mnie także mógł rozpoznać. - Sytuacja jest zatem bardziej poważna, niż

mi się zdawało - zastanowił się Wilk. - Musimy przenieść chłopca. Można go zostawić gdzieś u przyjaciół. - Nie - zaprotestowała znowu ciocia Pol. - Jeśli mam jechać z tobą, on jedzie także. Jest w takim wieku, że trzeba go pilnować praktycznie bez przerwy. - Nie bądź głupia - rzucił szorstko Wilk. Garion był wstrząśnięty. Nikt jeszcze nie zwracał się w ten sposób do cioci Pol. - To moja decyzja. Zgodziliśmy się wszyscy, że póki nie dorośnie, będzie pod moją opieką. Nie pojadę bez niego. Serce skoczyło Garionowi do gardła. - Pol - upomniał ją Wilk. - Pomyśl tylko, gdzie możemy trafić. Nie wolno

program partnerski ci oddawać go w te ręce. - Będzie bezpieczniejszy w Cthol Murgos, a nawet w samej Mallorei, niż tutaj beze mnie - oświadczyła ciocia Pol - Wiosną przyłapałam go w stodole z dziewczyną, mniej więcej w jego wieku. Jak powiedziałam, trzeba go pilnować. Wilk zaśmiał się szczerze. - I to wszystko? - spytał. - Za bardzo się przejmujesz takimi historiami. - A jak by ci się spodobało, gdybyśmy wrócili i zastali go żonatego, mającego zostać ojcem? - rzuciła kwaśno ciocia Pol. - Byłby świetnym farmerem, ale co nam z tego, jeśli trzeba czekać następne sto lat na odpowiedni zbieg okoliczności? - Na

pewno sprawy nie zaszły tak daleko. To przecież - Jesteś ślepy, Stary Wilku - odparła ciocia Pol. - To prowincjonalna Sendaria, a ja wychowuję chłopca, by wypełnił ważne, bohaterskie zadanie. Dziewczyna to pięknooka psotnica i dojrzewa o wiele za szybko, bym mogła patrzeć na to spokojnie. W tej chwili czarująca, mała Zubrette stanowi większe zagrożenie niż jakikolwiek Murgo. Albo zabieramy chłopca, albo nigdzie się stąd nie ruszę. Ty masz swoje obowiązki, a ja swoje. - Szkoda czasu na spory - stwierdził Wilk. - Jeśli nie ma innego wyjścia, zgadzam się. Garion niemal dusił się z podniecenia. Poczuł tylko krótkie, przelotne ukłucie żalu na

program partnerski -

Ciekawe miejsca
program partnerski

program partnerski

program partnerski

Nawigacja