noclegi kraków - hotele w warszawie -
- Jak ci się wiedzie?
- Byłem bardzo samotny podczas twej nieobecności, pani.
- Czy ty nigdy nie możesz być poważny, Kamienie?
- Co zrobiłaś temu biednemu Taygonowi? - zgrabnie zmienił temat. - Nigdy nie widziałem go jeszcze w takim stanie.
- Taygon chce uchodzić za prawdziwego okrutnika, ale ma trochę wrażliwy żołądek - odparłam ze wzruszeniem ramion.
Kamion wybuchnął śmiechem. Potem na jego twarzy pojawiła się melancholijna zaduma.
- Może przeszlibyśmy się trochę, pani? - zaproponował. - Chciałbym z tobą porozmawiać o kilku sprawach.
- Oczywiście, baronie.
Opuściliśmy komnatę pod rękę i powędrowaliśmy krużgankiem biegnącym wzdłuż ogrodu, przystając
co jakiś czas, by podziwiać róże.
- Nie wiem, czy słyszałaś, Polgardo - powiedział - ale jestem zaręczony.
- Moje gratulacje, Kamienie. - Przyznaję, że ta wiadomość sprawiła mi przykrość. Lubiłam Kamiona i w innych okolicznościach moje uczucia mogły stać się bardziej gorące.
- To bardzo ładna noclegi kraków dziewczyna i darzy mnie absolutnym uwielbieniem.
- Jesteś czarującym dżentelmenem.
- To głównie poza - przyznał. - Pod tą całą ogładą nadal kryje się nietaktowny, niepewny wyrostek. Dorastanie jest trudne, zauważyłaś?
- Nie masz nawet pojęcia, jakie dla mnie okazało się trudne, Kamionie - odparłam ze śmiechem.
Westchnął i
wiedziałam, że to nie było teatralne westchnięcie.
- Bardzo lubię moją przyszłą żonę, oczywiście - powiedział - ale szczerość każe mi przyznać, że jedno twoje słowo wystarczy, by zerwać zaręczyny.
- Wiesz, że go nie wypowiem, drogi Kamionie - powiedziałam, ujmując go czule za rękę. - Zbyt wiele jeszcze przede mną.
- Spodziewałem się tego - przyznał. - Zaprosiłem cię do tej pogawędki, ponieważ pragnę, byśmy byli przyjaciółmi. Zdaję sobie sprawę, że przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną jest czymś nienaturalnym - i pewnie niemoralnym - ale my nie jesteśmy chyba zwykłymi ludźmi, prawda?
-Nie.
- hotele
w warszawie Obowiązek jest okrutnym panem, prawda, Polgardo? Oboje jesteśmy pochwyceni w sploty Przeznaczenia. Ty musisz służyć swemu ojcu, a mnie Riva poprosił do swej rady. Oboje jesteśmy uwikłani w sprawy wagi państwowej, choć dla każdego z nas znaczy to co innego. Chciałbym więc mieć w tobie przyjaciółkę.
- I ją masz, Kamionie. Z czasem możesz tego pożałować, ale pierwszy to zaproponowałeś.
- Nigdy nie będę tego żałował, Pol.
I wtedy go pocałowałam, a przed oczyma przemknęły mi piękne ułudy tego, co mogło się zdarzyć.
Nigdy potem o tym nie rozmawialiśmy, Kamion z zakłopotaniem mnie
odprowadził, ucałował mi dłoń i odszedł.
Nie widziałam powodu, by wspominać o tym Beldaran.
To ja podsunęłam ojcu myśl, aby na ostatnie dni ciąży Beldaran zabrał Rivę, Anraka i Algara do jednej z wież Cytadeli „na naradę". To nie był najlepszy czas, by mężczyźni kręcili się pod nogami.
Poród projektory Beldaran był lekki - a przynajmniej tak zapewniała mnie Arell. Po raz pierwszy jednak stałam się świadkiem takiego wydarzenia, więc wydawało mi się straszliwe; w końcu Beldaran była moją siostrą. W odpowiednim czasie Beldaran urodziła. Umyłyśmy z Arell chłopczyka i zaniosłam go Rivie. Dacie
wiarę, że ten „potężny król" bał się wziąć dziecko na ręce?
Mężczyźni!
Noworodek, Daran, miał osobliwe białe znamię na prawej dłoni, co wzbudziło w Rivie pewien niepokój. Ojciec jednak nam to wyjaśnił, więc wiedziałam, co ono znaczy.
Ceremonia przedstawienia spadkobiercy Rivy Klejnotowi Mistrza bardzo mną poruszyła. Dziwne uczucie owładnęło mną, gdy maleńki następca tronu, którego trzymałam w ramionach, położył dłoń na Klejnocie w geście pozdrowienia. Oboje zostaliśmy spowici osobliwą błękitną poświatą. W tajemniczy sposób Klejnot pozdrawiał mnie tak samo jak Darana i przed oczyma mignęła mi jego obca świadomość. Klejnot i jego odpowiednik, Sardion,były
projektory -
|