noclegi kraków - hotele w warszawie -
ufność, wrócę i nakarmię nimi pijawki, od których roi się w Rzece Węża. Nie uwierzycie, jak skwapliwie obiecywali dobre zachowanie.
Potem udałam się do sali tronowej, aby pożegnać królową Wężowego Ludu. Salmissra przytuliła się do mnie ze szlochem. Delikatnie uwolniłam się z jej objęć, pocałowałam w policzek i przekazałam opiece Rissusa i Salasa. Był początek zimy, gdy dotarłam do Doliny Aldura. Wieżę ojca otaczały śniegowe zaspy. Opadłam na ziemię i wróciłam do własnej postaci.
- Zastanawiałem się właśnie, czy postanowisz spędzić zimę w Nyissie, Pol - powiedział, gdy weszłam po schodach.
- Tam nastała pora deszczowa, ojcze -
przypomniałam mu. - Sthiss Tor i bez ciągłej ulewy jest wystarczająco paskudne. Chciałeś się ze mną zobaczyć?
- Zawsze pragnę się z tobą widzieć, Pol. Cały czas tęsknię za twoim towarzystwem.
- Proszę, oszczędź mi tego. Co cię martwi?
- Nie przyszło ci do głowy, aby powiedzieć mi, co robisz?
- noclegi kraków Nie. To nie było zajęcie dla ciebie, ojcze.
- Lubię trzymać rękę na pulsie, Pol.
- Nie byłoby sprawy, gdybyś tylko to robił, ojcze, ale ty jesteś bardzo wścibski.
- Pol! - zaprotestował.
- Jesteś wścibski, ojcze, i wiesz o tym. Spotkałam tam Chamdara. Jemu nie spodobało się nasze spotkanie,
ale mnie owszem.
- Oddychał, gdy widziałaś go po raz ostatni?
- Myślę, że ział ogniem, ojcze. Popsułam mu szyki, wyjawiając jego plany Salmissrze, a ona wyznaczyła nagrodę za jego głowę.
- Sprytne - pochwalił mnie.
- Mnie też się spodobało. Masz tu coś do jedzenia? Umieram z głodu.
- W tamtym garnku coś jest. Zapomniałem co. Podeszłam do paleniska i uniosłam pokrywę.
- Zupa z groszku?
- Nie sądzę.
- Więc chyba to lepiej wyrzucić.
- Dlaczego?
- Ponieważ jest zielone, ojcze. Pozwoliłeś się temu trochę za mocno zestarzeć. Idź do spiżarni i przynieś szynkę. Przygotuję nam coś do jedzenia i opowiem, co zrobiłam
Salmissrze hotele w warszawie i biedakowi Chammy'emu.
Ojciec śmiał się do rozpuku, gdy przedstawiłam mulekko ubarwioną wersję mych przygód w Kraju Wężowego Ludu.
- Spisałaś się świetnie, Pol - pochwalił mnie, gdy skończyłam. Naprawdę tak polubiłaś tę Salmissrę?
- Zupełnie nie przypomina innych, ojcze - powiedziałam z lekkim smutkiem. - Myślę, że nie jest podobna do tej, która kazała zabić Gereka. Chyba wzbudziła we mnie uczucia zbliżone do tych jakie tamta wzbudziła w tobie. Jest bardzo wrażliwa, a gdy obiecałam jej przyjaźń stała się wręcz wylewna. Nawet popłakała się, gdy wyjeżdżałam.
- Nie sądziłem, że którakolwiek Salmissra potrafi płakać.
- Myliłeś się, ojcze. Wszystkie to robią. Nauczyły się tylko teg nie okazywać. Po drodze widziałam ruch na Południowym Szlaku Karawan.
- Wiem. Murgowie wznowili handel z Tolnedrą. To uprzejmy sygnał z ich strony że ponownie zaczniemy widywać szpiegów za każdym rogiem.
- Jedź do Chereku, pozwól bliźniakom wrócić do domu i kopać projektory dalej w kodeksie Mrińskim. Tylko oni potrafią się dopatrzyć w nim jakiegoś sensu.
- Wyruszę z samego rana, ojcze - powiedziałam. - To, co hodowałeś w tym garnku, stoi przy schodach. Zakop to gdzieś. Jeszczi trochę postoi a zacznie się ruszać, a chyba nie
chcesz, żeby wpełzło ci do łóżka.
Rano udałam się do Emgaardu, by ponownie przejąć swoje zadanie a bliźniaki wrócili do Doliny Aldura, by zająć się swoim. Moja wyprawa do Nyissy była rodzajem wakacji, ale każde wakacje kiedys się kończą i dobrze było wrócić do pracy.
W 5300 roku, bliźniaki dokonali kolejnego przełomu w rozumieniu Kodeksu Mrińskiego. Oznajmili, że ten wiek będzie wiekiem Pogromcy Boga. Przeprowadziłam z Geranem i jego synem, Darionem niezamierzoną, dłuższą rozmowę. Geran był już zgrzybiałym starcem i chyba nie zrozumiał, gdy powiedziałam, że będziemy musieli przeprowadzić się do Sendarii.
- Bądźmy miłosierni i zostawmy go
projektory -
|