|
Radwańska wygrywa
Agnieszka Radwańska jest w znakomitej formie, pokonuje rywalki bez problemów w prestiżowym turnieju WTA w Indian Wells
Perfumy w pracy surowo zakazane
Atmosfera w Detroit może się wkrótce zmienić nie do poznania. Urzędnicy pracujący w trzech należących do miasta budynkach nie będą już mogli pachnieć perfumami, dezodorantami, mleczkami do ciała czy twarzy ani wodą kolońską
programy partnerskie -
Ciocia Pol mówi, że byłem niemowlęciem, kiedy... - nie potrafił tego powiedzieć. - Próbowałem sobie przypomnieć mamę, ale nie potrafię.
- Byłeś bardzo mały.
- Jacy oni byli? - spytał Garion. Wilk poskrobał się po brodzie.
- Zwyczajni - stwierdził. - Niczym się nie wyróżniali. Garion poczuł się urażony.
- Ciocia Pol mówi, że mama była bardzo piękna - zaprotestował.
- Bo była.
- Wiec jak mogła być całkiem zwyczajna?
- Nie była sławna ani ważna - wyjaśnił Wilk. - Tak samo. jak twój ojciec. Ktokolwiek ich zobaczył, brał ich za zwykłych wieśniaków: młody człowiek z młodą żoną i dziecko. Tyle tylko widzieli. Tyle powinni
widzieć.
- Nie rozumiem.
- To bardzo skomplikowane.
- A jaki był mój ojciec?
- Średniego wzrostu. Ciemne włosy. Bardzo poważny młody człowiek. Lubiłem go.
- Kochał mamę?
- Bardziej niż wszystko na świecie.
- A mnie?
- Oczywiście.
- A gdzie mieszkali?
- W bardzo spokojnym miejscu - odparł Wilk. - W małej wiosce niedaleko gór, z dala od głównych szlaków. Mieli domek przy końcu ulicy. Mały, porządny domek. Twój ojciec sam go zbudował - był kamieniarzem. Zatrzymywałem się tam od czasu do czasu, gdy akurat byłem w okolicy - starzec mówił monotonnie, opisując wieś, dom i parę, która w nim mieszkała. Garion słuchał i nawet programy
partnerskie nie zauważył, kiedy zasnął.
Musiało być już bardzo późno, blisko świtu. Wpół drzemiąc, chłopiec czuł, że ktoś bierze go na ręce, zdejmuje z wozu i niesie po schodach. Bajarz był zdumiewająco silny. Ciocia Pol czekała - wiedział o tym bez otwierania oczu. Otaczał ją zawsze charakterystyczny zapach, który rozpoznawał nawet w ciemności.
- Przykryj go tylko - szepnął pan Wilk. - Nie warto go teraz budzić.
- Co się stało? - spytała ciocia Pol równie cicho.
- We wsi był Murgo... u tego twojego kupca. Wypytywał i próbował dać chłopcu pensa Angaraków.
- W Górnym Gralt? Jesteś pewien, że to tyłka Murgo?
-
Trudno powiedzieć. Nawet ja nie potrafię odróżnił Murga od Grolima. Nie od razu.
- Co się stało z monetą?
- Zdążyłem ją złapać. Dałem chłopcu sendarskiego pensa. Jeśli nasz Murgo był Grolimem, pozwolimy mu mnie śledzić. Z pewnością dostarczę mu dobrej zabawy na najbliższe kilka miesięcy.
- Więc odchodzisz? - w głosie cioci Pol zabrzmiał smutek.
- Już pora - stwierdził Wilk. - Chłopak jest chwilowo bezpieczny, a ja muszę ruszać. Dzieją się różne rzeczy, których trzeba dopilnować. Kiedy Murgowie przybywają do zapadłych wiosek, zaczynam się martwić. Wielką odpowiedzialność i wielki ciężar złożono na nasze barki. Nie możemy sobie pozwolić na niedbałość.
-
program partnerski Długo cię nie będzie?
- Pewnie parę lat. Wiele jest spraw, o które muszę zadbać, i wielu ludzi, z którymi chcę się zobaczyć.
- Będę za tobą tęskniła - wyznała cicho ciocia Pol. Zaśmiał się.
- Sentymenty, Pol? - spytał szorstko. - To nie pasuje do roli.
- Wiesz, o co mi chodzi. Nie nadaję się do pracy, którą mi wyznaczyliście, ty i inni. Nie znam się na wychowywaniu małych chłopców.
- Świetnie sobie radzisz - uspokoił ją Wilk. - Miej na niego oko i nie pozwól, by jego natura doprowadziła cię do histerii. Bądź ostrożna; on kłamie po mistrzowsku.
- Garion?
- ciocia Pol była wstrząśnięta.
- Kłamał Murgowi tak dobrze, że nawet na mnie zrobił wrażenie.
- Garion?
- Pytał też o rodziców - dodał Wilk. - Co mu powiedziałaś?
- Niewiele. Tyle, że nie żyją.
- Na razie to wystarczy. Nie warto mówić z nim
o sprawach, na które jest jeszcze za młody.
Rozmowa trwała, lecz Garion znowu odpłynął w sen
i był niemal pewien, że wszystko to mu się przyśniło.
Ale rankiem, gdy się obudził, pana Wilka już nie było.
Rozdział IV
Pory roku zmieniały się według odwiecznego porządku. Lato dojrzało do jesieni; płomień jesieni zakrzepły w zimę; zima niechętnie ustąpiła pola budzącej się wiośnie, a wiosna
program partnerski -
Czy Jan Paweł II rozmawiał z Jezusem
„Papież «wiedział», papież «widział» – dalej, w tamtym wymiarze. W świetle tego wszystkiego powinniśmy być może odczytywać na nowo wiele słów i gestów jego pontyfikatu” – do takich wniosków doszedł Andrea Tornielli, włoski watykanista, w wydanej właśnie w Polsce książce „Santo subito. Tajemnice świętości Jana Pawła II”
Kurasz: Jak zachować kominówkę i dobrze zapłacić prezesom
Ustawę kominową – ograniczającą do sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia zarobki w spółkach, w których Skarb Państwa ma ponad 50 proc. udziałów – wprowadził rząd Jerzego Buzka
|