programy partnerskie -
ręka spoczywająca za jego głową postanowiła inaczej, a ciało dziewczyny wyprężyło się ku niemu. Poczuł w ustach jej język. Następnie ciemna noga zgięła się i wsunęła na jego nogi, jeszcze bardziej ich do siebie zbliżając.
Nie był wcale mniej przerażony, zszokowany czy oburzony niż poprzednio; z jakiegoś powodu jednak brak mu było silnej woli, by odepchnąć natrętną młodą pielęgniarkę. Koniec końców była stosunkowo niewinna; a i doznawał pewnej przyjemności, że może zagrać na nosie lekarce, będąc bardziej skory do współpracy z jej podwładną. Nie mylił się co do jej żywotności; giętka
i niecierpliwa położyła go na wznak na poduszce i na poły wspięła się na niego jak gdyby po to, by nie przeszkodził jej w zademonstrowaniu swej umiejętności przedłużenia i pogłębienia pocałunku. Za chwilę cała była już na nim. Lekarka widocznie zeszła z łóżka. Poczuł, jak pielęgniarka sięga w dół, podnosi z impregnowanego prześcieradła jego bezwładną dłoń, unosi ją i kładzie na swym krągłym prawym policzku. Do zupełnie już teraz bezwstydnie sugestywnych synekdoch języka dodane zostało trzepotanie i delikatne drążenie płaszczyzny pod jego ręką. W daremnej próbie uspokojenia jej podniósł programy
partnerskie prawą rękę i położył ją na drugim policzku.
Widział jak w koszmarnym śnie, że stacza się ku przepaści; był jednak zupełnie bezsilny i nie mógł temu zapobiec. W otchłani zaślepionej psyche jego moralna istota nie ustawała w proteście przeciwko tej poniżającej kapitulacji wobec zezwierzęcenia, temu rażącemu oddaniu się we władanie nagich instynktów. Wtórowała jej istota estetyczna, smakosz, prawdziwy, nawet jeśli chwilowo zagubiony Miles Green, który — czuł to w kościach — nigdy nie dałby się zaskoczyć w tak wulgarnej i poniżającej sytuacji czy choćby przez chwilę słuchał pokrętnych usprawiedliwień lekarki.
Z nagłym podnieceniem odkrył, że to intuicyjne przekonanie o tym, kim nigdy nie mógł być, może stać się użytecznym sposobem odkrycia tego, kim jest. Zaczął snuć domysły na temat stosownego zawodu; nie było to łatwe, gdyż siostra Cory tymczasem podniosła się na rękach i drażniła mu twarz i usta swymi bujnymi młodymi piersiami. Niemal natychmiast poczuł, że jest na właściwym tropie, że lekarka jeszcze raz świadomie wprowadziła go w błąd, sugerując rozpasanie i rozwiązłość.
Nie wiedzieć skąd, cudem, wpadło mu do głowy pierwsze wspomnienie dotyczące jego zapomnianej przeszłości, o którym był
program partnerski przekonany, że jest prawdziwe. Choć był to zaledwie mglisty przebłysk, bez szczegółów, wiedział, że ma to coś wspólnego z rzędami uważnie wpatrzonych twarzy. Wiedział też, że były wpatrzone w niego samego. Tego był zupełnie pewien. W podnieceniu spowodowanym tak ważnym odkryciem, niechcący wpił się paznokciami w pośladki pielęgniarki, która tak opacznie odebrała ten gest, że w odpowiedzi musiał ścierpieć paroksyzm jej piersi i lędźwi. Za żadną cenę nie chciał dać się odwieść od swego toku myśli. Wydało mu się najstosowniejsze, by upewnić pielęgniarkę w jej przypuszczeniach. Poprawił uścisk
wyeksponowanych pośladków, doświadczył jeszcze jednego napadu spazmów i wreszcie na nowo mógł skoncentrować się na swym odkryciu.
Kontuzjowana pamięć nie podsuwała mu bardziej szczegółowych informacji, lecz był przekonany, że często występował publicznie. W roztargnieniu drażnił końcem języka podniecony sutek — tylko i wyłącznie po to, by uspokoić znajdujące się nad nim ciało; jednocześnie próbował przywołać na pamięć jakąś stosownie poważną i szanowaną profesję. Niewątpliwie było to coś odległego od frywolności sztuk pięknych, od zwykłej rozrywki — może prawo? Stan duchowny jakoś do niego nie przemawiał. Dyrektor renomowanej prywatnej szkoły — tak,
program partnerski -
|