walizki

walizki

Nawigacja

Ciekawe miejsca
walizki

walizki -

utęsknieniem wypatrywali uczty weselnej, zaczęli się robić niespokojni. Udera była oszałamiająco piękna, a Geran tak przystojny, że wszystkie miejscowe dziewczęta nie mogły sobie darować, iż pozwoliły mu wymknąć im się z rąk. Nie przysłuchiwałam się uważnie ceremonii, ale gdy sendarski kapłan poprosił Toraka, by pobłogosławił ten związek, o mało nie wybuchłam śmiechem. Z pewnością ten związek najmniej miły był jego sercu. Wreszcie uroczystość dobiegła końca, Geran z Uderą byli teraz mężem i żoną. Z trudem wytrzymali na weselnej kolacji, niecierpliwie czekając na chwilę, gdy będą mogli odejść do kamiennej chatki, którą Geran

ze swym ojcem zbudowali na południowym końcu jedynej ulicy Annath. Mieli już plany na ten wieczór. Ojciec, Darral i Grettan zadbali o spokój przy kolacji, ale na tym koniec. Wszyscy towarzyszyliśmy młodej parze w drodze do ich nowego domu, a potem wróciłam do domu Darrala i położyłam się. Byłam zupełnie wyczerpana. Mieszkańcy Annath i członkowie algarskiego klanu zachowywali się bardzo kulturalnie, więc bójki zaczęły się dopiero po zachodzie słońca. Następnego ranka ojciec opowiedział mi wiele zabawnych historii z weselnej biesiady. Zawsze przyjmuję jego opowieści z przymrużeniem oka, gdyż ojciec nie może się

nigdy powstrzymać przed ich ubarwianiem. - Złamał szczękę kapłanowi?! - wykrzyknęłam w pewnym momencie. - Tak zgrabnie jak ty gałązkę. - Ojciec uśmiechnął się. - Trafił go w sam środek brody. Oczywiście kapłan się tego nie spodziewał. W Algarii ludzie nie biją kapłanów Belara. Nie będzie mógł przez jakiś czas odprawiać tych długich nabożeństw, przynajmniej dopóki nie zagoi mu się szczęka. Potem, gdy Knapp próbował przenieść bójkę przed oberżę, jakiś łotr puknął go w głowę stołkiem. - Puknął? - Taki dźwięk się przy tym rozległ... „puk!". Właśnie taki. Knapp padł jak długi, a igraszki

trwały dalej, walizki aż rozwalili mu oberżę. Westchnęłam. - Nie mogę doczekać się dnia wypoczynku. Pójdę opatrzyć rannych. - Wyzdrowieją, Pol. To była przyjazna walka. Nikomu nawet przez myśl nie przeszło, by sięgnąć po nóż. - Złamane kości trzeba nastawić, ojcze. - Nie możesz naprawić wszystkiego, Pol. - Ty wymyśliłeś to prawo? Możesz go przestrzegać, ale ja nie muszę. Jakie masz plany? - Chyba wrócę do Doliny Aldura. Chamdar jest wTolnedrze, ale z pewnością jego Grolimowie i Dagashi węszą w całej Sendarii. Nie chcę zwrócić ich uwagi na to miejsce, obawiam się, że łatwo mnie rozpoznać. -

Mądra decyzja. Pozdrów ode mnie bliźniaki. - Zrobię to. Do południa opatrywałam różnorakie rozcięcia, stłuczenia, otarcia i złamania, a potem odwiedziłam nowożeńców. Oczywiście przyjęli mnie uprzejmie, ale odniosłam wrażenie, że już mieli plany na resztę dnia, więc wróciłam do domu i położyłam się spać. Po kilku dniach Alara na tyle pozmieniała swe wspomnienia ze ślubu, iż pamiętała, że dzień ten był jej absolutnym triumfem. No cóż, nikomu to nie szkodziło, a skoro była dzięki temu szczęśliwsza... Położenie chatki Gerana na południowym końcu miasteczka było trochę niewygodne, ale to on wybrał miejsce. Jego matka była

osobą dość zaborczą. Oczywiście wszyscy ją kochaliśmy, ale czasami zachowywała się dziwacznie. Zapewne powinnam zwrócić na to baczniejszą uwagę. Mniej więcej wtedy, kiedy odbył się ślub, Taur Urgas uknuł ów szalony spisek zamachu na życie cesarza Mallorei, Zakatha. W jego planie brała udział ukochana Zakatha, która znalazła się pomiędzy ofiarami, gdy wszystko wyszło na jaw. Od tamtego czasu Zakathem zawładnęła obsesja wytępienia całej murgoskiej rasy, cel zapewne godny pochwały, ale kolidujący z innymi ważnymi sprawami. Taur Urgas był szalony, a Zakath wcale od niego nie lepszy. Cho-Ram ostatnio wyleczył Taura

-

Nawigacja