legnica -
wiodącym do sali tronowej i zdążyłam wlecieć do środka, nim Salas i jego przyjaciel zamknęli za sobą drzwi. Wzbiłam się do góry i przysiadłam - co w wydaniu nietoperza wypadło bardzo niezgrabnie - na ramieniu ogromnego posągu Boga Węża, Issy, który stał tronem Salmissry. Królowej Wężowego Ludu nie było w sali. Eunuchowie przechadzali się po lśniącej posadzce, rozmawiając beztrosko. Kilku z nich było półprzytomnych. Zastanawiałam się, co jest gorsze, piwo czy różne narkotyki, które tak lubili Nyissanie. Podejrzewam, że moje zastrzeżenia względem piwa, wina i mocniejszych trunków brały się z niechęci do
hałasu i... zapachu. Pijani ludzie mają zwyczaj ryczeć jak woły i okropnie śmierdzą. Człowiek pod wpływem narkotyków po prostu zasypia i zwykle nie cuchnie. To po prostu kwestia estetyki.
Rozmyślałam nad tym, jak rozprawić się z Chamdarem. Może zmienić się w wielkiego orła, porwać Chamdara w szpony, wzbić się na wysokość pięciu mil i wtedy go upuścić...
- Nie, Pol - powiedziała stanowczo matka. - Będzie nam jeszcze później potrzebny.
- Psujesz mi całą zabawę! Nie mogłabyś zapukać, mamo? Nigdy nie jestem pewna, czy jesteś ze mną, czy nie.
- Po prostu przyjmij, że zawsze tu
jestem, Pol. Wiele się nie pomylisz. Pamiętasz hrabinę Asranę?
- A jakże mogłabym ją zapomnieć?
- Pomyśl, jak ona poradziłaby sobie z Chamdarem. Zastanowiłam się nad tym chwilę, po czym niemal wybuchłam śmiechem.
- Och, mamo! - zawołałam wesoło. - Okropne metody mi proponujesz.
- Ale skuteczne - dodała.
Im dłużej nad tym myślałam, ty bardziej doceniałam sugestię matki. Wesoła, trzpiotowata Asrana doprowadziłaby ponurego Grolima do wściekłości, a wściekły Grolim popełnia błędy, tak oczywiste na dodatek, że nawet nafaszerowana narkotykami Salmissra zauważyłaby je natychmiast. Potem do sali tronowej weszła ociężałym krokiem królowa Wężowego Lidu. Zgromadzeni tam eunuchowie
natychmiast legnica przybrali służalcze pozy. Królowa zupełnie nie różniła się od tej, z którą ja i ojciec rozmawialiśmy przed bitwą pod Vo Mimbre. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ponieważ bliskie podobieństwo fizyczne do oryginalnej Salnissry było głównym kryterium wyboru kolejnych jej następczyń. Przeszła wolno, kołysząc biodrami, do swego przypominającego leżankę tronu, usiadła i zaczęła podziwiać własne odbicie
- Była tym tak pochłonięta, że nawet gdyby w tym momencie do sali weszło kilku bogów nie zauważyłaby tego
Drzwi otworzyły się
- Ambasador z Tol Chytra pragnie widzieć się z Waszą Wysokością – zapowiedział główny
enuuch
- Miło, że wpadłeś, Asharaku - wycedziła Salmissra
Wtedy spojrzałam prosto na królową Wężo-
Chamdar odzyskał głos. - Co tu robisz?
Chcę zobaczyć się z Sally - odparłam. – I przywitać się. A gdzieś ty się podziewał, drogi chłopcze? Mój ojciec ciągle cię szuka. Czyżbyś znowu się przed nim ukrywał? Niegrzeczny Chammy. Ojciec się będzie okropnie ciebie gniewał. Potrafi być czasami takim starym zrzędą.
- Kim ona jest? - Odezwała się Salmissra do Chamdara. -1dlaczego tak cię nazywa?
- Czyżbyś znowu póbował tej starej sztuczki, Chammy? Co za nuda. „Murgo Asharak. Doprawdy, Chammy, zawiodłeś mnie. -
Spojrzałam na zmieszaną królową Wężowego Ludu. - Czy on cię okłamał Sally? Czyżbyś mu uwieżyła? „Murgo Asharak", doprawdy! W całej cywilizowanym świecie nikt by się na to nie dał nabrać. Każdy wie, że on naprawdę nazywa się Chamdar i jest ulubionym sługusem Ctuchika. Od ponad tysiąca lat Chamdar liże Ctuchikowi buty.
- Kim jesteś? - zapała Salmissra. -1 jak śmiesz nazywać mnie tym absurdalnym imienem?
- Jestem Polgarda, Sally, i będę cię nazywać, jak mi się żywni spodoba. - Porzuciłam beztroski ton i oznajmiłam to z zimną stanowczością.
Niemal czułam, jak narkotyki wyparowują z jej
-
|